Loading...

słoneczniki ognia


Głuchoniemi
(sł. Tadeusz Nowak)

Głuchoniemi nic nie wiedzą
O szeleście chłodnych liści
Opadają na nich miedzią
I ogromną przestrzeń czyści
Słony wiatr i płomień burzy
Co za niski dach im służy


Obok nich staruszek kaszle
Dzwoni w siwe brzegi kra
I jak wielki flet dolina
Wychodząca z mroku gra


Serca ich są zatrzaśnięte martwą ciszą warg
Ręce ich są skrępowane głuchą muszlą uszu
Chodzą grzecznie uśmiechnięci na bok płasko uczesani
Pod stopami śnieg im chrzęści poza nimi beczy wiatr


Wywłaszczeni z srebra głosu
Na kamiennych ustach niosą
Requiem ciemnopióre
Requiem ciemnopióre
g7/13
d9*
E9-
B7 A7
g7/13 d9*
E9- B7 A7 B7 A7

Dis7+ d7
C B A
Dis7+ d7
A7 B7 A7












                         

Deszcz
(sł. Ina Kubik-Kawecka)

Deszcz za oknem nie napawa mnie smutkiem
Deszcz za oknem urok jakiś ma
Deszcz za oknem raz wesoły jest raz smutny
Deszcz za oknem zawsze różną pieśń nam gra

Czasem siecze ostro jak szabelką
Czasem spływa w sznurach wielkich łez
Czasem siąpi smętną wodną mgiełką
Czasem leje rzeką bo obfity jest

Lubię deszcz za oknem oczywiście
Lubię wsłuchać się w ciekawy deszczu głos
Lubię widzieć strugi deszczu mgliste
Lubię deszcz gdy suchy jest mój nos

Czasem jednak lubię deszcz na sobie
Czasem kocham z deszczem mokrym być
Czasem burza błyskawica latem
Czasem pragnę zmoknąć z nim na nić

     Bo lubię deszcz gdy latem nagle przyjdzie
     Lubię deszcz gdy błyska się i grzmi
     Lubię deszcz gdy w skórę moją wniknie
     Lubię deszcz gdy mokry jestem z nim

Często wybiegam podczas wściekłej burzy
Często by czuć jak niebo gniewa się
Często zmoknięty lubię stać w kałuży
Często chłonąć chcę jak woda moczy mnie

I tylko taki deszcz ja lubię nie za oknem
I tylko taki deszcz pociąga mocno mnie
Bo tylko w taki deszcz mam szansę poznać latem
Jak nasza dobra ziemia pod deszczem czuje się

A
d9
d11+ A
A d9 d11+ A

g2/6 Fis9+/5+
F7+/13 e7/5- *
Dis11 D4/9-/5-
A D











d A
d A
C F
C F E









           

Makatka wrześniowa
(sł. Adam Ziemianin)

Słoneczniki ognia ślepią oczy
Białka ścinając od gorąca
Wrzesień umiera na suchoty
Lecz czuwać trzeba choć noc śpiąca

Ładnie zapowiadał się urodzaj
Spichlerze będą pełne mówili
Wtem śmierć zeszła na żniwa
Pełne już tylko mogiły

Koszule tracą rękawy
Pospieszne chusty Weroniki
Przykładane na usta ran
Łapią oblicze krwi

Tracą też głowy żołnierze
Koniec lata i koniec nadziei
Choć jeszcze błąka się po lasach
Orzeł z wojskowej furażerki

fis E
cis E fis
fis E
cis E fis

A E
fis E fis
A E
fis E fis









                

Jesień
(sł. Ina Kubik-Kawecka)

Jesień to miłość prawie jest
Ja kocham jesień i jej noc
Ma ona w sobie uczucia moc
Dzięki niej kocham i wielbię
Dzięki niej płaczę i cierpię
Jesień - jesienne barwy
To brąz i żółć i czerwień
To płomień w oczach i we włosach
Który w głąb duszy się wedrze
Co rok - Jesieni ty cudna
Będę cię kochać i czcić
Bo miłość i urok i czerwień
To ściśle łącząca nas nić

h7/5- E a
h7/5- E a
h7/5- E a
Fis9+ G9/6
G0 d
h7/5- E
h7/5- E a
h7/5- E a
h7/5- E a
F G
C E a
F G
C G a ( F E )

Dama kier i pikowy król
(sł. Wojciech Bellon)

Na palcach jak w walcu z muzyką pod pachą
To dołem to lot ich wynosi do chmur
Ot z wiatrem na bal podskokiem przez dachy
Z kierową damą pikowy król
Dama kier i pikowy król

Na palcach jak w walcu pomiędzy domami
Nad parkiem zielonym przez rzekę na skrót
Nie starcza im dnia do zmierzchu do rana
Z kierową damą pikowy król
Dama kier i pikowy król

Na palcach jak w walcu muzyka ustaje
Gdy cały się świat układa do snu
W ostatnim już pas mrok nocy witają
Z kierową damą pikowy król
Dama kier i pikowy król
Tańczą walca licząc na trzy
Tańczą walca aż niebo drży

d
A G0 A7
d
A G0 A7
C A7 d







e
H A0 H7
e
H A0 H7
D H7 e
D H7 e
D H7 e

O wierszach
(sł. Wojciech Bellon)

Na mojej grządce przed domem
Rośnie mak i łopian
I złocą się mlecze i wiersze
A kiedy dojrzewają mlecze -
Ulatują w niebo
A z nimi wiersze lecą jak ptaki

Bo moje wiersze są jak ptaki
Z ziemi wyrosły i pachną ziemią
I zachwycają się jesienią
Porą rudych lasów

Na mojej grządce przed domem
Spokojnie cicho i swojo
Księżyc zasiewa blask pachnący
A pachnie on dymem i nocą
Burzy pomrukiem i mymi wierszami
Spotkał je widać gdzieś w niebie

d C9 d C9
d C9 d C9 d
C9 d
d2/4+ g2/6
A7/4 A7 A7/4 A7
d E7 A7 d E7 A7 d

d C9 d C9
d C9 d C9 d
C9 d
C9 a d





         


W tej codziennej poniewierce
(sł. Tadeusz Nowak)


W tej codziennej poniewierce
Żyłem spałem w cieniu wód
Rozdawałem jak chleb serce
I okrutnem głupstwa plótł

Napatrzyłem się dowoli
Mędrcom z których dziecko drwi
Głupkom którzy suknem dolin
Do niebieskich idą drzwi

Spotykałem mędrców w sadzie
Co na cichą życia gałąź
Kładli ręce jak się kładzie
Głowę w smutku posiwiałą

Z gniewu z żalu z opowieści
Załamanych rąk na znak
Że nie to się w pieśni mieści
Co oklasków zasiał mak -
Będę pisał swoje pieśni

(a G F e)
d G a
d e a
d G a
d e a

d G a
d e a
d G a
e a

C G a G
d e a
d G a G
d E7

d G a
d e a
d G a
d e
E a

Dobra nowina
(sł. Adam Ziemianin)

Przyjechał przyjaciel
Pociągiem z południa
Wrócił z moich stron
Był tam pół września
I jeszcze parę dni
Ukradkiem został

    Góry w jego opowiadaniu
    Rosły jak na drożdżach
    A jesień brodziła w lesie

Nie wytrzymałem
I wyrwałem mu się
W środku zdania
Zdążyłem w ostatniej chwili
Właśnie dogasały
Krzaki gorejące

e D
H7 e
G D H7 e




G D
H7 e
G D H7 e






        

Pożegnanie Bilba z Shire'em
(sł. John Ronald Reuel Tolkien)

A droga wiedzie w przód i w przód
Skąd się zaczęła tuż za progiem
I w dal przede mną mknie na wschód
A ja wciąż za nią tak jak mogę

    A teraz każdy z nas musi iść swoją drogą
    A teraz każdy z nas szuka swego celu

Skorymi stopy za nią w ślad
Aż w szerszą się rozpłynie drogę
Gdzie strumień licznych dróg już spadł
A potem dokąd ? - Rzec nie mogę

F a
F a
d h0
a d e a

E a G C
d E d e a




        

W domu
(sł. Tadeusz Nowak)

Pod stopą trzeszczy lodu szkło
Z nieba na ziemię spada gwiazda
Tam dokąd by się szło i szło
Choć mi się sanną marzy jazda

Po prawej ręce wioska śpi
Po lewej lampa w domu mruga
A z przodu las brunatny wilk
I żelaznego wiatru smuga

W tym domu matka przy latarce
Splata warkocze w noce dwie
Albo do krwi się raniąc w palce
Szyje i krew cieknącą ssie

A ojciec cicho pokasłuje
I samosiejkę ćmi i ćmi
A gdy jest wesół przytupuje
Chodząc od drzwi do drzwi

I tak nim z nieba zjedzie wóz
Pomiędzy pól spiżowy szelest
Ojcu i matce siwy mróz
Zanurzy do dna skroń w popiele

e
C
H7
e

e D
C H7 e
e D
C H7 e














       

Pacierz naszej pamięci
(sł. Tadeusz Nowak)

Módlmy się módlmy zanim nas uśmiercą
Język nam wytną i gips w ranę wleją
Bo jak różaniec kości z ziemi sterczą
I każdy listek na nich jest nadzieją

A choćby zjadły psy piszczel ostatnią
I każdy listek wydziobały kury
Módlmy się módlmy ujadając bratnio
Na obłok żywcem odarty ze skóry

Na tym obłoku odjeżdżają przecie
Widma snów naszych z zapartów wyklute
I płanetnicy bijący się w lesie
Na pięści gromem niebieskim okute

Módlmy się módlmy póki się nie stanie
Lipcowej rzeki tak pachnące ciało
Że się przemyje w niej ranę po ranie
I znów się będzie jak dawniej kochało

Psa leżącego w południowej trawie
Kurę gdaczącą że w zaświecie zniosła
Dziadka śpiącego na kościelnej ławie
I sygnaturkę w którą dzwoni rosa

Módlmy się módlmy póki nie wiadomo
Z rosy czy z płaczu mokre nasze twarze
Póki nić złotą wiją na wrzeciono
W pamięci naszej postawione straże

d g2/6
C d
d g2/6
A d

d a
C a d
d a
C a d



















                    

Róże na tapecie
(sł. Wojciech Jarociński)


Co robić powiedz pan znów nam nie wyszła gra
Jak ukoić ból złamał serce król dzwonkowy
Nie dał mi żadnych szans czterdziesty siódmy as
Z sercem co na pół ruszam w drogę z bólem głowy

    Wielki król małych ról
    W kawiarnianych śmieciach
    W głowie zwariowany jazz
    Stały ląd krem do rąk
    Róże na tapecie
    Sezonowy życia sens

Co robić powiedz sam sypie się marzeń kram
W sercu ostry nóż kłody zwiędłych róż pod nogi
Na nic mi gorzkie łzy nie zmienię metod gry
Wszystko mówi że czas szykować się do drogi

(kap. V)
d7 E7 a7
D7 E7 a7
C7+ G C7+ G
d7 E7 a7 d7 E7 a7 A7

d7 G C7+ a7
d7 E7 a7
d7 G C7+ G a7
d7 E7 a7
G C7+ a7
d0 E7 a7



                

Wojna i pokój
(sł. Józef Baran)

Ja jestem wojną ty pokojem
Z nocy wyszedłem ty ze światła
Stać lubię w wietrze z burzą w głowie
Gdy ty się modlisz o pogodę

Dom umiem zburzyć podrzeć spokój
Któryś ty tkała całą dobę
Gdy przeciw sobie się wyprawiam
Daremno mi zabiegasz drogę

Śmierć umiem zadać gwiazdę strącić
Cudzą lub swoją by spadała
Ty będziesz wtedy nad kołyską
Cierpliwie nową rozniecała

Jedna jest od początku waga
A w niej dwie szale ty i ja
I tylko nocą między nami
Przez chwilę zawieszenie trwa

e D G
a e
e D G
a e

G D
C D G (e D)
G D
C D G (e D)









                  

Z mojego okna
(sł. Tadeusz Nowak)

Nie moją rzeczą pijać miody z dzbanka
Przesiewać uśmiech przez wiatrak ukłonu
Jest tuż naprzeciw maleńka firanka
I ktoś kto czeka oparty na ręce
I ktoś kto zdziera mosiężny płaszcz z klonu
Cóż z tego jeśli nie widać nic więcej

Z mojego okna z mojego okna

Z oddechu szeptu westchnienia i miedzi
Usypie ścieżkę przez studnię powietrza
Karła przy oknie postawię niech śledzi
Szelest jej sukien ręce na podbródku
Kiedyś choć temu rozsądek zaprzecza
Sam pod jej okno przyjdę po cichutku

Sam pod jej okno sam pod jej okno

e*
e*
H7/4*
A0* e*
H7/4*
A0* e*

A0* e*









        

Czekam na ciebie
(sł. Wojciech Bellon)


Czekam na ciebie od lat od lat
Czekam na ciebie od lat od lat
I nie wiem czy tyle miałaś wcieleń
Czy jesteś którąś z twarzy tej
Na którą czekam od lat od lat

Czekam na ciebie od lat od lat
Czekam na ciebie od lat od lat
Poruszę niebo poruszę ziemię
By znaleźć tę - hej wietrze wiej
Na którą czekam od lat od lat

(kap. V)
a G a G
a G a G
C G C
E a
G a






    

Psalm świąteczny
(sł. Tadeusz Nowak)

Kto stracił wiarę kto pchły wronie
Kogo w śnie słodkim powódź zniosła
W inną od ust najmilszą stronę
W czyj bok różyczką włócznia wrosła
Kto siedzi w miodzie kto w mrowisku
I kto ma duszę tak zieloną
Że kuka listek w nim po listku
Na wciąż brzemienną narzeczoną

A nie wiem nie wiem nie wiem jeszcze
I nie wie o tym moja miła
Choć wycinałem sierpem deszcze
A ona w koszu je nosiła
Snom żarłoczniejszym niż bawoły
I grymaszącym wiecznie jawom
Przy których się świąteczne stoły
Na próżno w psy warczące bawią

D A
e fis
G G0
h e
G A h
G A D A h
G A h
G A D A G A D








                

A przecież nie trzeba
(sł. Anna Jurecka)

Zamknąłeś oczy i w jednej chwili
Świat pogrążył się w zadumie
I cicho jakby niechcący
Trącił łzą o szklany wazon
I światło przyćmił choć półmrok
Nie pomógł nam zasnąć

Zakopani w sterty nie wyśnionych słów
Otuleni w płaszcze nierealnych marzeń
Przeganiamy rękami delikatny powiew
Niebezpiecznego spokoju
Który muska nas tak jakby ptak
Własne ciało oddawał
We władanie nieba
A przecież a przecież nie trzeba

a d7
F e a
a d7
F e a
a d7
F e a

g0 d
g0 d
E a G F E
F E
g0 d
g0 d
E a G F
E F E

Zima
(sł. Tadeusz Nowak)

Tej wiosny nikt z nas nie doczeka
Sypie się próchno z krzyku sów
I potajemnie ostrzy rzeka
Na kole piachu dziki nów

Barani kożuch nosi zima
Piżmem jej lisi cuchnie ślad
Jedynie noc za skrzydło trzyma
Uciekający w zamieć sad

Siostra przez lufcik patrząc w oknie
Tłucze w moździerzu mak i wróży
Nasz dach w rozlanej zorzy moknie
I mróz się iskrzy w wiatru róży

Ojciec rozmawia tylko z psem
Bo w psich źrenicach prócz pokory
Wilgotna zieleń pachnie snem
I mchem porosłe dymią bory

A ja od okna odwrócony
Czuję na karku nowiu ostrze
I gdy w brzeg biją lodu dzwony
Z gąsiora piję wino gorzkie

C G a
E a
G0 d
E a

a G F E
C G E
F G a
E a