Loading...

będę wam cieniem


Ludkowie
(sł. Tadeusz Nowak)

Grzeszni ludkowie okrzesani
W pokorze i w rebelii
W chłodnych źrenicach łani
Wnętrze swoje ujrzeli

Zaryglowali się zaparli
Szyderstwo ich nie dotknie
Skórę z jagnięcia zdarli
Rysują kwiat na oknie

Ludkowie z gliny wypaleni
Z naiwną gwiazdą w twarzy
Pod bębnami jesieni
Niosą namiot kuglarzy

Jedno skrzydło namiotu
Uchyla się pies szczeka
Resztę jak kroplę potu
Pochłania las i rzeka

e D G a
e
D C
e D G a e D C














          

Pobici sekretnie
(sł. Tadeusz Nowak)

Upokorzeni pobici sekretnie
Z wystygłą fajką na przypiecku drzemią
Grudniową nocą płaczą za nich fletnie
I biegną śniegu gronostaje ziemią

Przepiórki zorzy rozgrzebują proso
Wilga na burze elektryczne woła
Oni przed sobą metal dłoni niosą
I w niskiej glinie wypalone czoła

Na stole fajka odłożona leży
Blaszane miski pies jęzorem zmywa
A dalej pachną błyskawicą żniwa
I cuchnie piżmem trop jelenia świeży

Upokorzeni pobici sekretnie
Siedzą na progu z dziećmi na kolanach
Jeśli powstaną na klęczki ich zepchnie
Ciemność idąca do nich na organach

a9 a9/4 a9* a9/4
d d* a9*
a9 a9/4 a9* a9/4
d d* a9*

F* G* a
F* G* a
F* G* a G
F7 E7









                 


Łagodność
(sł. Tadeusz Nowak)

A ja nie jestem objuczonym osłem
Obok mnie płoną jak obłoki żyta
W jednej koszuli z domu się wyniosłem
Gdzie zgrzebna strzecha zorzą jest poszyta

Nie klnę na najbliższych za skąpstwo nie winię
A jeśli kiedyś wyrosnę na pana
Będę im pasał obłoki jak świnie
Węszące ryjem w trawie po kolana

Po słonej trawie pod zielenią burzy
Wejdę do lasu wywiodę zwierzęta
I sarna liżąc moją twarz przymruży
Źrenice gdzie jest łagodność poczęta

Wciąż patrzą na mnie oczy oliwkowe
Odarta skóra na płocie się suszy
Popiół się sypie na pokorną głowę
W ciche źrenice jałowiec się kruszy

a7 d7 a7 e7
a7 d7 e7 a7
a7 d7 a7 e7
a7 d7 e7 a7

a G d a G
C G E
a G d a G
a d e a









         

Pojednanie
(sł. Tadeusz Nowak)

Na tych co modlą się i płaczą
Spada z jabłoni biały pył
Na dnie dymiących wód zobaczą
Ogród co w nich i dla nich żył

Nie dla nich było powołanie
A są ubrani w nocy habit
Nad nimi z młotkiem syn przystanie
Aby sosnowe wieko zabić

My ulepieni z innej gliny
Lgniemy do siebie chłodną skórą
I znak wyróżnia nas jedyny
Czoło rozprute w poprzek chmurą

Po nich i po nas pozostanie
Trzepot gałęzi dym powietrze
I napisany kwiat na dzbanie
Jeśli go ostra dłoń nie zetrze

 

Kołyska
(sł. Tadeusz Nowak)

Zakrzyczał ptak i sad ucieka
W nocy się skrzydło klonu dymi
Śpiącym u owiec gra z daleka
Ostatnia trąbka ziemi

Oto szydercze zmartwychwstanie
Żałobną gałąź szczypią konie
I tyle po nas pozostanie
Ile ubiegną w dym jabłonie

Za mnie się modlić nikt nie umie
Przez popiół ust wystygły
I noc się czai przy rozumie
Jak habit prosto z igły

W drzazgach moja kołyska
Krzyczą we mnie anieli
W twarz popatrzcie mi z bliska
I cóżeście widzieli

e* C7+/13
a9* H11
e* C7+/13
a9* H11

e* a9*
e* a9*
e
H7 e*









           

U mojej matki
(sł. Tadeusz Nowak)

A tam na wsi u matki osikowe polesie
Osypuje się z ognia i z liści
Rzeka dudni przy progu przytupują przyciesie
Jak kur jutrznia na dachu się czyści

Matko oczy podnoszę na gałęzi śpi sowa
Patrzy na mnie i we mnie pohukuje okrutnie
Na czworakach do ciebie iść zacznę od nowa
Potrącając łokciami osikowe lutnie

Nad twoim synem chmury jak konie żałobne
Idą ciężko po bokach im grają organy
I tratują jak szkło twe radości drobne
Pogania je garbus w pawie malowany

a G2 D9 F*
F* G* a
a G2 D9 F*
F* G* a

C G F7+ D9
C G a
C G F7+ D9
C G a




         


Modlitwa
(sł. Tadeusz Nowak)

Jeśli się kiedyś uspokoi wszystko
I czas nie będzie do klasztornych bram
Kołatał szczudłem i sierocą miską
Spakuję w kufer co spakować mam
Odejdę w góry gdzie się sypie próchno
Światła i nocy na milczenie wód
Gdzie ludzie patrząc w zapatrzeniu głuchną
Trącani w łokieć przez psa jak przez chłód

O los najbliższy pomylony z trwogi
Będę się modlił do brodatych kóz
Aby pod strzechą jak pod niebem mogli
Jeść chleb z obrusa bielszego niż mróz
I koło ścieżek gdzie noc ostateczna
Na łapach czai się jak dziki zwierz
Przypaszę wojska do pożaru miecza
I jak sikorkę ześlę polom deszcz

Jeśli się tylko uspokoi wszystko
I czas nie będzie u pancernych dział
Z hełmem na czoło nasuniętym nisko
Z mieczem wzniesionym nad ciemnością stał

c7 d7 g7
c7 d7 g7
c7 d7 g7
Es D
F C
c7 D7
g7 c7 d7 g7














               

Szopka
(sł. Tadeusz Nowak)

Stoją przy drodze klony
Pod nimi chłopcy niosą
Berło szpaka i świeczkę
Jasełkowym niebiosom

Chłopcy śpiewają pieśni
Nad nimi berło błyska
Malowana jest w pawie
Ich i boska kołyska

Jeszcze świeczka się pali
Ale szpak już nie śpiewa
Chłopcy wracają do wsi
Cień powraca w głąb drzewa

Tylko jeden najmniejszy
Niesie szopkę kaleką
Idąc w sobie zasłania
Dziką bestię powieką

a
G
h7/5- a
E a

C d
E a
h7/5- a
E a









             

Na wsi
(sł. Tadeusz Nowak)

Nie uszedłem zbyt daleko
W glinie ślad mej stopy trwa
Płynie obłok pod powieką
Trąca w brzeg zielona kra

Znowu zima mnie zaskoczy
W legowisku owczych skór
Nie uniosą senne oczy
Kudłatego śniegu wiór

A sprowadźcież tu niedźwiedzie
Tańcujące popod próg
Na nich smutek hen odjedzie
I znów śmiać się będę mógł

Toż się ruszcie hej ludkowie
Z legowiska gdzie mróz
Zaszył igłą jałowiec
Przed człowiekiem co niósł

Czarodziejski kaftanik
I błazeński miech
Ten na wstydu aksamit
Ten na śmiechu mech

a G
a e a
a G
a e a

d a
h7/5- E7
a G F E
E7 a











a G
d E
a G
a e a

Zboża zżęte
(sł. Tadeusz Nowak)

Zboża zżęte laski gołe
Z wód wilgocią i mgłą mżyło
Za niebieskie góry kołem
Ciche słońce się stoczyło

Rozkopana droga drzemie
Dzisiaj mi się przywidziało
Że niedługo już na zimę
Siwą będzie się czekało

Zobaczyłem sam w dzwoniącym
Mglistym gąszczu na polanie
Ryży księżyc źróbkiem rżącym
Zaprzęgał się w nasze sanie

e D
a7 e
e D
a7 e

G D
C0 e
C e
G0 H7

e D
a7 e
e D
a7 e

Rozmowa serdeczna
(sł. Tadeusz Nowak)

Kiedy się we mnie wszystko uspokoi
Stoczę się z krzesła pod zamknięte drzwi
Bo się po smutku przyjaciele moi
Z głową na ziemi najwygodniej śpi

Można się pośmiać wypić także można
Na stole puste podskakuje szkło
A z ogniem chodzi jesień nieostrożna
Tam dokąd by się na czworakach szło

Siedzę na krześle i za siebie patrzę
Bo niewolnikiem przestał być mój kark
A wielki aktor zima gra w teatrze
I ściera szminkę z naszych słonych warg

e
a H7 e
e
a H7 e

C G D G
C H7
C G D G
a H7




              

Kończy się miłość
(sł. Tadeusz Nowak)

Kończy się miłość zaczyna się smutek
I czeka na mnie siedem wysokości
Siedem rozsypanych po polu stokrótek
Kto je pozbiera czyj uśmiech ugości
Sekretne oczy i łakome usta?

Kusi mnie jeszcze wstydliwa prostota
Podanej głowy odwróconej głowy
I na dobranoc uchylone wrota
Gdzie się spowiada sekret osikowy

Przeszły nade mną fosforyczne deszcze
Ulatywała sierść spienionych chmur
Ale choć mogłem nie odchodzę jeszcze
W uszyty dla mnie z ciemnych niebios wór

a G a
a G C
C G
d F E
a G e a

a G a
a G C
C G
d E7/4 E7




              

O świcie
(sł. Tadeusz Nowak)

Chciałbym być znowu małym chłopcem
W cudzym ogrodzie wiśnie rwać
Z Dunajca wodę nosić skopcem
Krzyczeć w dudniącą nocy kadź

Chciałbym mieć oczy uniesione
Tak wysoko jak śpiewa kos
Niebo w pokosach utopione
I szorstki wrzos

Chciałbym być wszystkim czym nie jestem
Z głową na ręce siąść wśród wzgórz
Stać się przypływem i szelestem
Ruchomych zbóż

Chciałbym wypłakać u twych kolan
Dziecinny żal i męski wstyd
Ale za oknem chodzi świt
I w piecu płoną żagwie polan

D G D
C G D
D G D
C G D

h fis G D
fis G A
h fis G D
E A









             

Piąty paciorek diabelski
(sł. Tadeusz Nowak)

Pomódl się za mnie za mnie za mnie
Szepczą w powietrzu rozchylone usta
Gdy pod wierzbami w dzień zaduszny
Spróchniała bije łuna
A w niej poluje czarna błyskawica
W majowej rzece utopione kocię
Na strzygę w dziupli śpiewającą

Pomódl się za mnie gdy w zanadrzu niosę
Te błyskawicę wbitą pazurami
W mój brzuch odcięty nie tak dawno
Od pępowiny i od ciemnej wody
Pomódl się za mnie gdy ją w domu poję
Mlekiem zdejmując z jej białego pyszczka
Piórko i strzygi ostatnie ćwierknięcie

Pomódl się za mnie i pamiętaj ona
Przez lat piętnaście modliła się za nas
Mrucząc na piecu swe pacierze kocie
A gdy z pacierzy osypał się popiół
Została po niej zdarta skórka
Cyrograf czworgiem łapek podpisany
Który na wietrze wiejącym od pola
Jak za żywota chodzi sam po płocie

h7
e6
G7 Fis7
h7
C11+ h7
C11+ h7
e6 Fis7
















             

Pslam kolędowy
(sł. Tadeusz Nowak)

Będę cię kochał miłował cię będę
Jako nikt jeszcze nie był miłowany
Niosą ci niosą dziecko przez kolędę
Topnieje we mnie niby wosk poganin

Idą zwierzęta kołysząc się we śnie
Z ich snu wyjęta jak grot z żywej rany
Na progu naszym jawi się kołyska
Już trzecią dobę mysz w kącie truchleje
I trzecią dobę babka jedząc wiśnie
Kamień do twoich sinych ust przytyka

Będę cię kochał miłował cię będę
Jako nikt jeszcze nie był miłowany
Niosę i niosę osła przez kolędę
Olejkiem jego namaszczając rany

A kiedy osioł zdjęty z ramion klęknie
I pyskiem sięgnie po siano w kołysce
Nie wiedząc o tym co się stało w sianie
W tę noc po trzykroć z kukułką i sową
Na grzbiet mu skoczę dźgnę nożem pod żebra
I przez kolędy spiesząc się najbliższe
Owo cesarstwo hej cesarstwo owo
Napadnę we śnie i śmiertelnie zranię

a
E7
a
E7

a E7 a
a E7 a A7
d E7 a
d E7
d E7
d E7






a E7 a
a E7 a A7
d E7 a
d E7
a E7 a
a E7 a A7
d E7 a
d E7

Psalm braterski
(sł. Tadeusz Nowak)

Matko Naturo sługo nasza boża
Zostaw nam z broni białą broń rozsądku
I spraw by syn nasz podchodząc do noża
Z rzeczy śmiertelnych pierwsze ujrzał jabłko
Jako widziano jabłko na początku

A gdy u kolan złożysz mu łaskawie
Jagnię na oślep szukające mleka
Spraw aby myślał o porannej trawie
Skąd Bóg spłoszony przez psiarnię ucieka

A kiedy zaśnie i Bóg go napadnie
Jak u nas głupka napadł tego lata
Daj jego bratu takie samo jagnię
Lub z piersi wyjmij mu ten kamień brata

D A G A h
D A G A
D A
G G0 h
G A D

G A D
G A h
a6 e
C Fis




             

Lewiatan
(sł. Tadeusz Nowak)

O zmierzchu idą staruszkowie
Z rozciętej ryby wieje chłód
I opatrzności jest wyjęte oko
Wypchane sowy zamiast meloników
Niosą na oczy zsunięte głęboko

Za nimi idą zjedzone jagnięta
Jelenie tęczą przewiązane w pół
I tak kapelusz kardynalski chmura
Z psałterza niebios przed jutrznią strząśnięta
Na zastawiony spada stół

Na misie leży już lewiatan
Wywoływani pojedynczo z sieni
Od głowy do ogona rozsiedli się starcy
A jako jestem rad i w sobie zbratan
Najdalsi głowy będą też zbawieni

Lecz przedtem w kule i drewniane nogi
Ułomni żebrać będą ułomnością
Na stole leży wielkopostna ryba
Abyśmy pięścią po karku bić mogli
Najbliższych sercu dławiących się ością

a E a
C G C
d G C e7 a
d E a G F
F G a

h Fis h
D A D
e A D fis7 h
e Fis h A G
G A h

cis Gis cis
E H E
fis H E gis7 cis
fis Gis cis H A
A H cis

d A d
F C F
g C F a7 d
g A d C B
B C d

Pieśń o pisaniu wierszy
(sł. Tadeusz Nowak)

Piszą się wiersze piszą same
Majowe łąki wody liście
Słowo po słowie trawie kłamie
I w wodzie liść po liściu mgliście
W list się wpisuje list po liście

Z majowych łąk natargam trawy
I rzucę ci do stóp naręcze
A ty z niej czytaj bez obawy
I złam w kolankach jej pieczęcie
I to co w trawie niepojęte

Koło jeziora ci zatoczę
Tak jak się toczy koło chleba
Żebyś z przywidzeń i zamroczeń
Przemyła to co przemyć trzeba
Zwierzęce oczy oczy nieba

Ze wszystkich brzóz osypię liście
Na liściach brzóz się wieczność pisze
I twoje z brzóz bezsenne przyjście
I to co szepcze coraz ciszej
Ścięte na sieczkę światło mysie

e H7
H7 e
H7
e
a7 H7

a7 H7
e
a7 H7
e
a7 H7











              

Pieśń o innym świecie
(sł. Tadeusz Nowak)

Za snem za jawą za pacierzem
Bolą kolana gdy się klęczy
Jest świat z nieznanych nam już zwierzeń
Bez snu bez jawy bez udręczeń

W szarej godzinie błysną czasem
Jego wyjęte z powiek oczy
I za łąkami i za lasem
Jego śmiech w płaczu się zamroczy

Dla nas go nie ma w końskim rżeniu
W psim ujadaniu się objawi
Jakbyś Chrystusa nagle przeniósł
Przez łąkę która wiecznie krwawi

Z jego bezmiaru dzikie gęsi
Krzyczą gdy lecą nieboskłonem
Albo poeci niegdysiejsi
Nakryci pieśni gminnej dzwonem

Od nich wiem o nim i wiem jeszcze
Za snem za jawą za pacierzem
Inne od naszych chłodzą deszcze
Usta stulone w listki zwierzeń

Z innej pamięci się nam grodzi
Furtka i płot i kogut na nim
On nam z rosołu pieje co dzień
Zamykające pacierz amen

h fis h
D A fis
h fis h
D A fis

e D A
e D A
e D A
Fis



















                

Pieśń o trawiastym i o rzecznym śnie
(sł. Tadeusz Nowak)

Jest w rzece trawa snu
I w łące rzeczny sen
Po dnie biegnie co tchu
W łące kwitnie jak len

O nim już wszystko wie
Pławiony w rzece koń
Odcięte ręce dwie
Włożona w ranę dłoń

Połóż się na dnie w nim
Pij z niego źdźbło po źdźble
Śpi w mule senny lin
Śpią w trawie ślepia psie

O niczym nie myśl już
Tak jak nie myśli dzwon
Rozbity w kłosy zbóż
W polne krakanie wron

A wyśpisz się w nim tak
Jak nie spał jeszcze nikt
Od snu czerwony mak
W muł zagrzebany dzik

I w sad wchodzący dom
Po snu błękitny rdzeń
Stygnący w studni grom
I kosą ścięty dzień

a*
a7+*
a7*
a6*

a6-*
E4 E a (F E)
F E
a (F E)



















              

Psalm o listku
(sł. Tadeusz Nowak)

Tu jesteś tutaj listek się zaczyna
Od żyłki ząbka kropli chlorofilu
Jak węgiel pierwsza przyswojona wina
W tylu ogrodach na śmietnikach tylu

Brat twój zabity a brat żywy płodzi
Syna pod kamień obuch i karabin
Nie szkodzi Panie Ojcze nasz nie szkodzi
W węglu w diamencie zieleni się zabij

Jak trawa paproć dyluwialny anioł
I wieczność z Pisma wygaszona w wapnie
Komu za lasem wszystkie kości łamią
Komu się bluzę betonową zapnie

Dla kogo szczury i woda po krocze
Kaftan na głowę i na plecy napalm
Zanim się o nas nasza wieczność otrze
Skręta z machorki przyjacielu zapal

Zapal i wdychaj mysiej dziury zapach
I mysie łajno butwiejące w dziurze
Anioły idą w rytualnych szatach
Anioły z drutu skręcają nam róże

G2 G2/5+ G2/6 G2/5+
G2 G2/5+ G2/6 G2/5+
C0 H7 e e9
a7 D7






C0 e e9
C0 e e9
a7 D
a7 D D7









                  

Psalm o wodach czystych
(sł. Tadeusz Nowak)

Wody są czyste piórko po nich płynie
Bielsze od żalu po straconym maju
Przez jego witki drobniejsze niż sen
Oczy nie widząc patrzą i kochają


Piasek od piórka bielszy i od żalu
Księgę rodzaju na piasku spisaną
Pismem o którym mówi się tajemnie
Że jest odwiecznie jątrzącą się raną

Wody są czyste gaśnie w nich planeta
I gasną pod nią poczęte zwierzęta
I wiary gasną jako ten dmuchawiec
I o nich tylko ślepy kret pamięta

Ślepy jak chłopiec co ubiegłej wiosny
Nie wiedząc o tym odszedł w traw litanie
Wody są czyste modlą się za chłopca
A my o świcie pomódlmy się za nie

D9 G2 A h7
C11+ h7
D9 G2 A h7
C11+ A D9
(G2 A h7)

G0 h
G fis h
G0 h
G fis h